 |
Tytuł: |
Crocodile Dundee In Los Angeles
|
| Obsada: |
Paul Hogan, Linda Kozlowski, Alec Wilson, Jonathan Banks
|
|
Australia dała kinu Mela Gibsona, Nicole Kidman, Russela Crowe’a i... Paula Hogana. Ten ostatni na przestrzeni 25 lat zagrał raptem w 10 filmach, ale to w trzech z nich stworzył postać niezapomnianego łowcy krokodyli (i nie tylko) Michaela „Krokodyla” Dundee. Pełne przygód i przyrodniczych atrakcji filmy z jego udziałem zachęciły zapewne reżysera Simona Wincera do wskrzeszenia po 13 latach (chyba jednak pechowa liczba) legendarnego łowcy. Sam zaprawiony w kinie przygodowym (kilka filmów z cyklu „Kroniki młodego Indiany Jonesa”) wstrzelił się w swój temat. Niestety to tylko złudzenie. Powstał film nudny (nominacja do Złotej Maliny za najgorszy sequel), nie atrakcyjny od strony wizualnej z przygodą nie mający nic wspólnego. Pomysł wycieczki Michaela do Los Angeles (poprzednio do Nowego Jorku) zupełnie nie wypalił. Dialogi są sztywne jak nieboszczyk, a oglądanie zaplecza wytwórni filmowej było zabawniejsze w „Płonących siodłach”. Szkoda, że Wincer wbił gwóźdź do trumny takiemu cyklowi, bo Australijczycy mieli swojego Indianę Jonesa, a tak mają tylko kangury.
|