| Obsada: |
Jack Nicholson, Helen Hunt, Greg Kinear, Skeet Ulrich, Cuba Gooding Jr
|
Widowisko trzech aktorów. Jeśli dodać, że jednym jest pies o wdzięcznym imieniu Verdell to warto przyjrzeć się temu z bliska. O czym jest film Brooksa? O wzajemnej tolerancji, współczuciu, miłości, a może czymś więcej? Idealnie wpisuje się w motyw Pięknej i Bestii, z komediowym akcentem ma się rozumieć. Oto stary, zgorzkniały i upierdliwie pedantyczny pisarz Melvin (Nicholson) nie znosi sąsiada artysty-geja, Simona (Kinnear). Przy każdej okazji nie szczędzi kąśliwych uwag pod jego adresem. Aż tu pewnego razu przyjdzie zaopiekować się jego psem. Zwierzę w sterylnie czystym mieszkaniu to dla Melvina kosmos, ale wyboru nie będzie miał (siła argumentów lub argument siły). I tak powoli zacznie się dziać na naszych oczach cud przemiany i uczenia tolerancji.
Z jednej strony Verdell, z drugiej kelnerka Carol (Hunt) którą sobie pisarz upodobał w pobliskiej restauracji. Nikt inny nie ma prawa podać mu jedzenia, w przeciwnym wypadku narażony jest na garść cierpkich słów. Przychodzi na posiłki z własnymi plastykowymi sztućcami, jada przy tym samym stole, unika kontaktu dotykowego z ludźmi (bakterie, bakterie, bakterie). Czyż można o większego dziwaka? Ta harmonia zachwieje się niemal w tym samym momencie co pojawienie pieska - Carol któregoś dnia nie pojawi się w pracy. Zacznie się lawina problemów...
Wiadomo, iż na stare lata ludzi ciężko zmienić, przyzwyczajenia stają się częścią życia. Ich zmiana prowadzi do konfliktów. Tragikomiczna postać Melvina w wykonaniu Nicholsona zasłużyła na Oscara (statuetka również dla Helen Hunt, pięć innych nominacji i deszcz wyróżnień na całym świecie) i owacje na stojąco. Mówiąc krótko: genialna rola! Ten wspaniały aktor kolejny raz dowiódł swego nieszablonowego talentu. Swą mimiką twarzy w jednej chwili grymas przenosi w uśmiech. Ruchem brwi potrafi pokazać więcej niż niejeden aktor całym ciałem.
Aktor numer 2 - Verdell. Wytresowany jak policyjny pies jest lustrzanym odbiciem Nicholsona w sferze aktorskich umiejętności. Scena, w której podobnie jak Melvin podnosi łapki omijając łączenia płyt chodnikowych jest boska. Takie maleństwo a wzbudza tyle sympatii. W rzeczywistości piesek przechodził nad niewielką przeszkodą, którą w montażu cyfrowo usunięto. Beethoven, Lassie i Benji razem wzięciu nie dorastają charakterem temu kudłatemu stworzeniu. Psi Oscar bez dwóch zdań!
Gwiazda nr 3 - Helen Hunt. Drobna, skromna, bezkonfliktowa, zakłopotana jedynie o zdrowie synka. Codziennie dzielnie znosi zgryźliwą osobę Melvina, do czasu gdy jego zmiana nie zacznie wpływać na nią. Aktorski (i psi) talent poszedłby na marne gdyby nie dopracowany ze szczegółami scenariusz. Nie ma w nim miejsca na dłużyzny, banalne dialogi, brak logiki, wyświechtane frazesy. Wywód Melvina w restauracji o braniu tabletek należy do najpiękniejszych w historii kina komplementów. Cóż więcej napisać, ten film to klasyk jak sam tytuł wskazuje - lepiej być nie może.
|