Timothy Dalton, Robert Davi, Anthony Zerbe, Talisa Soto, Carey Lowell, Benicio Del Toro, Desmond Llewelyn
Ocena:
RECENZJA:
James Bond wraz ze swoim przyjacielem z CIA Felixem Leiterem ujmują szefa południowo-amerykańskiego kartelu narkotykowego Sancheza. Ten jednak ucieka zabijając w zemście świeżo poślubioną żonę Leitera, jego zaś dając na przekąskę rekinowi. Odwetu na przemytniku dokona agent 007, tym razem działając bez błogosławieństwa MI-6. Z pomocą przyjdą mu aż dwie panie: kochanka Sancheza Lupe Lamora i informatorka CIA Pam Bouvier oraz jak zawsze niezastąpiony Q (tym razem ubogo wyposażony w gadżety, za to z dłuższą niż zwykle rolą).
Ten odcinek przygód brytyjskiego agenta przypomina raczej tradycyjne kino sensacyjne. Nie ma tu szaleńców pragnących zapanować nad światem, efektownych pościgów (poza finałowymi popisami cystern z benzyną) i palety gadżetów świadczących o obcowaniu z kinem nietypowym. Ludzie giną tutaj na wiele sposobów: są zjadani, rozsadzani, paleni, truci no i konwencjonalnie zabijani - szeroki wybór, nieprawdaż? Maskotką filmu można uznać iguanę Sancheza z diamentową obrożą na karku. Natomiast prawdziwą furorę robi zapalniczka - prezent ślubny od Felixa dla Bonda. Wybór wśród płci pięknej jest trudny - obie panie są urodziwe, z mocnym charakterem. Którą wybierze James dowiemy się na końcu, bo o tym czy Sanchez zostanie pokonany nie trzeba chyba wspominać. To drugi i ostatni Bond z Daltonem - na kolejną odsłonę przyszło czekać aż 6 lat.
KOMENTARZE: (1)
1. Napisał(a) jajec, dnia 11-12-2007 14:18 masz niezłą recenzję,e-zwięzłą i co dziwne-zgadzam sie z Tobą uważam,że Bondy z Daltonem są już filmami kultowymi,bo Dalton był po prostu...prawdziwy
Napisz Komentarz
Proszę utrzymaj temat komentarza związany z przedmiotem artykułu. Publikowane treści nie mogą być wulgarne, rasistowskie, niezgodne z zasadami ogólno pojętych norm kultury, spamerskie itp. Administrator zastrzega sobie prawo do usunięcia bez powiadomienia komentarzy łamiących te zasady.
Nie, to być nie może. Osiem lat podstawówki, cztery liceum. Potem pięć, bite, studiów, dyplom z wyróżnieniem, dwadzieścia lat praktyki, i oto mi płacą, jak by ktoś dał mi w mordę. Ja pierdolę, kurwa!