| Obsada: |
Sandra Bullock, Dan Cheadle, Matt Dillon, Jennifer Esposito, Brendan Fraser, Ryan Phillippe
|
Laureat Oscara za najlepszy film roku 2005 (choć wyprodukowany w 2004 nie zmieścił się w czasie na poprzednią galę oscarową) absolutnie zasłużył jak najbardziej na to wyróżnienie (ponadto statuetka za scenariusz i montaż oraz dziesiątki innych wyróżnień na całym świecie). Rzecz idzie o problemy etniczne we współczesnej Ameryce, rasowe uprzedzenia, wojny gangów, różnice między życiem wyższych sfer a pogardzanych przez wszystkich murzynów ze slumsów. To wreszcie moralne dylematy odwiecznego wyboru między dobrem a złem. Obserwujemy kilka równoległych wątków przedstawiających bohaterów na różnych życiowych zakrętach. Ich losy splatają się w pewnym momencie ze sobą, ukazując zarazem istotę ludzkiego istnienia zagubioną gdzieś pośrodku miejskiego zgiełku.
Świetnie Paul Haggins poprowadził aktorów, gwiazdy formatu Bullock, Freaser'a, Cheadle'a, Dillon'a, Phillippe powierzając im role na miarę aktorskich możliwości. Dobrze choć raz obejrzeć Sandrę w roli nieco dramatycznej - widać że potrafi zagrać - niż co krok podziwiać jej wdzięki w kolejnych odsłonach "Miss Agent". Moralnie dwuznaczny Dillon przechodzi istne katharsis w finałowej scenie, w sumie gdyby porównać "Miasto Gniewu" do gry rzekłbym iż każdy pionek stoi na swoim miejscu. Rozgrywka toczy się z zachowaniem wszelkich zasad a umiejętne kierowanie ruchami pionków posuwa całość do przodu zmuszając do refleksji nad jakże poważnym problemem dnia codziennego. Bardzo dobrze, że ten film powstał i przeszedł taką przygodę jak choćby z Oscarami, bo świadczy to o tym iż za niewielkie pieniądze (budżet 6,5 mln dolarów zmusił reżysera do kręcenia we własnym domu aby zmieścić się w finansach) można stworzyć wielkie kino.
|