| Obsada: |
Tom Cruise, Thandie Newton, Dougray Scott, Kee Chan, Ving Rhames, Brendan Gleeson, Anthony Hopkins
|
Tytuł sugeruje misje niemożliwe, ale jednak wykonalne. I rzeczywiście już na początku widzimy nieprawdopodobne popisy ekwilibrystyczno-wspinaczkowe w wykonaniu agenta Hunta (Cruise w wersji długowłosej). Dalej też doświadczymy licznych "bajek" przez co zabawa może i udana, ale mało wiarygodna się staje i denerwująca. Na szczęście dzięki fachowej ręce Johna Woo sceny walk, pościgów etc. są pierwszorzędne - sensacyjny balet z gołębiem (znakiem firmowym Woo) w tle. Podobno zanim przystąpiono do napisania scenariusza reżyser przedstawił sceney akcji, które ma zamiar umieścić w filmie, a następnie dopasowano do tego fabułę. To by poniekąd tłumaczyło brak spójności i przede wszystkim klimatu szpiegowskiego, który dominował w jedynce. Sequel zaskakującą intrygę poświęcił na rzecz kaskaderskich popisów okraszonych cieniutką fabułą. Przez pierwszą godzinę niewiele się dzieje (Hunt romansuje z Nyah, w tej roli piękna Thandie Newton niestety w ogóle tu nie pasująca) i kiedy tracimy już wiarę w możliwości Woo akcja nadciąga z potężną dawką adrenaliny. Wiele motywów zdublowano (zmiany masek, opuszczanie na linie) przez co tracą na efekcie zaskoczenia.
Wrogowie tacy sobie (Dougray Scott zrezygnował z roli Wolverine w "X-men" kiedy zdjęcia zaczły się przedłużać - zresztą chyba z pożytkiem bo Jackman wydaje się do tej roli stworzony), kobiety jak kto woli i tylko Cruise szarżuje za dwóch. Udział Anthony Hopkinsa można traktować na pograniczu żartu (z całym szacunkiem dla tego świetnego aktora), a całą misję po zdarciu efektownej otoczki za niewypał dużego kalibru. Ostateczna wersja reżysera zamykała się w 3,5 godzinach jednak po naciskach studia skrócono całość do 2 godzin - to by tłumaczyło szereg niespójności i ogólny chaos w filmie. Ale co tam, zwróciło się z nawiązką więc w 2006 czeka nas kolejna misja z cyklu niemożliwych.
|