| Obsada: |
Vin Diesel, Samuel L. Jackson, Asia Argento, Marton Csokas
|
Ekstremalna rozrywka to w tym wypadku jazda tacą po poręczy, ucieczka na snowboardzie przed lawiną czy skok w samochodzie z mostu. Poza czystko efekciarskimi popisami kaskaderskimi film Cohena niewiele może zaoferować. Reszta to utarte schematy, wyraźna kalka bonda w najgorszym wydaniu. Scenariusz zapewne zawierał kilka prostych przepisów na fabułę: znajdujemy groźnego psychola, który chce światowej zagłady (obowiązkowo z Rosji, bo pzrecież tam takich na każdym rogu spotykamy); naprzeciw stawiamy niezdyscyplinowanego luzaka siłą wykreowanego na agenta; kilka efekciarskich bum bum, gadżety przypominające bondowskie - i już mamy kompletny film. Luki pomiędzy jedną a drugą rozwalanką jakoś zapchamy zręcznymi dowcipami Diesela. Fakt kilku z nich nie powstydziłby się Bond, ale to za mało żeby chociaż pomyśleć o konkurowaniu z nim.
Co gorsza nagromadzenie nieprawdopodobieństw wręcz śmieszy. Podobno w wielu scenach Diesel brał osobisty udział, natomiast w finałowej kiedy to ześlizguje się po linie do pędzącej łodzi zastąpił go kaskader Harry O'Connor. Wymieniam go nie przypadkiem bo podczas kręcenia drugiego ujęcia nie wyrobił przed mostem i zginął. W filmie widać pierwszą udaną jego próbę, za którą zresztą został nagrodzony wyróżnieniem Taurusa od środowiska kaskaderów. Ale co tu dużo gadać, "xXx" zarobił swoje i doczekał się sequela - najważniejsze jest prawo marketingowe, jako produkt się sprzedał więc nie ma co doszukiwać się podziurawionej fabuły - pomyśleli zapewne producenci. Co do jednego się z nimi zgodzę, Vin Diesel jako ekstremalny osiłek, James Bond w kożuchu to strzał w dziesiątkę.
|