| Obsada: |
Lili Taylor, Liam Neeson, Catherine Zeta-Jones, Owen Wilson, Virginia Madsen
|
Nawiedzone domy to jeden z klasycznych a zarazem oklepanych tematów na horror. Nakręcono o nich już tyle filmów, że o oryginalność trudno następnym. W tym wypadku mamy nawet remake filmu Roberta Wise’a z 1960 roku o naukowcu zapraszającym grupę nieświadomych ochotników na badanie w ponurym zamczysku. Przekonani iż chodzi o sprawy związane z bezsennością nie domyślają się istoty tegoż badania – strachu. I kiedy zaczną się bać na serio, poznają mroczną przeszłość przerażającej rezydencji...
Chociaż pomysł nie jest pierwszej świeżości to scenarzysta wzbogacił go o kilka interesujących wątków. Z pewnością nie jest to najstraszniejszy z horrorów jakie widziałem, ale jest za to uroczy na swój sposób. Przede wszystkim wrażenie robi imponująca, gotycka scenografia potęgująca obraz ponurego otoczenia. Drugim plusem są efekty specjalne, które wykorzystano z umiarem, nie przesadzając z nadmiarem. Wkomponowały się w całość idealnie, nie widać w nich „sztuczności” co często ma miejsce w innych produkcjach. O dobre proporcje poszczególnych składników filmu z pewnością zadbał reżyser perfekcyjnego thrillera „Speed” Jan de Bont. Obsada składa się praktycznie z 4 osób: Neeson, Taylor, Zeta-Jones oraz Wilson, z których pierwszych skrzypiec wbrew nazwiskom nie gra Zeta-Jones. „Nawiedzony” mimo swoich zalet nie posiada tzw. klimatu wciągającego nas w akcję z każdą minutą, sprawia wrażenie nieco sztucznego produktu, za to ładnie opakowanego.
|