| Obsada: |
Martin Lawrence, Tim Robbins, John C. McGinley, Giancarlo Esposito, Kelly Preston
|
|
Do stracenia jest czas poświęcony na obejrzenie tego filmu. Tim Robbins w roli załamanego, zdradzonego i zdesperowanego męża jest jeszcze wiarygodny. Natomiast błazenada Martina Lawrence’a przypominająca wygłupy Eddiego Murphy (ale o dwie klasy gorsza) zabawna już nie jest. Widać jak na siłę próbuje być śmieszny jakby zależało mu na rozbawianiu widza co minutę. I jak to zwykle bywa jeden na dziesięć tekstów jest w miarę zabawny. Historia jest prosta jak kij od szczotki: zdradzony mąż (i do tego ze swoim szefem) ucieka gdzie go cztery koła poniosą. Po drodze zostaje napadnięty przez rabusia, który znowuż nie jest taki straszny. Razem postanawiają zemścić się na szefie, czyli okraść jego sejf. No i więcej fabuły nie potrzeba, bo reszta jest do przewidzenia. Chociaż takiego głupiego postępowania jak zdejmowanie maski przed kamerę w miejscu, które okradają – muszę przyznać – nie przewidziałem.
|