 |
Tytuł: |
The Fearless Vampire Killers
|
| Obsada: |
Roman Polański, Jack MacGowran, Alfie Bass, Sharon Tate
|
Nieustraszony pogromca wampirów profesor Abronsius i jego młody asystent Alfred przybywają do pokrytej śniegiem Transylwanii. W starej karczmie uwagę zwraca jedno – dużo czosnku – i już wiadomo o co chodzi. Młodzieńcowi wpada w oko piękna córka właściciela karczmy Sarah, ale niedługo potem uprowadza ją hrabia von Krolch, wampirzy mieszkaniec pobliskiego zamku. W poszukiwaniu kobiety wyrusza nietypowy duet „zabójców”...
Horror komediowy to mało powiedziane. Jest tutaj wszystko co w filmach lat ’60 bawiło i straszyło widownię – upiorne zamczysko, krwiopijcze wampiry, nieustraszeni pogromcy, piękne kobiety, znakomita muzyka Krzysztofa Komedy oraz humor sprawiający, że traktujemy tą opowiastkę z lekkim przymrużeniem oka. Znakomitą wydaje się rola Jacka MacGowrana (Abronsius), który wyglądem przypomina Einsteina, a zachowaniem Chaplina. Zmysłowo i niewinnie prezentuje się Sharon Tate (Sarah), przyszła żona Polańskiego zmarła tragicznie dwa lata później (będącą w ciąży zamordowali członkowie Rodziny Mansona). Jest też młody i niedoświadczony pomocnik Alfred (Polański), który mimo swej nieporadności przeżywa tu wielką miłość (nie tylko na ekranie). Ten film wydaje się być preludium do nakręconego rok później „Dziecka Rosemary”, horroru na serio. W oryginale „Nieustraszeni...” trwał 148 minut, ale brytyjski dystrybutor przyciął go do 107 minut co mocno rozczarowało Polańskiego (był skłonny nawet wyprzeć się filmu). Zmieniono też tytuł na „Taniec wampirów”. Mało tego w USA przycięto go jeszcze do 91 min i dodano dość irytujący podtytuł „Przepraszam, ale pańskie zęby tkwią w mojej szyi”. I jak tu się nie wkurzyć?
|