| Obsada: |
Brendan Fraser, Alicia Silverstone, Christopher Walken, Sissy Spacek
|
Trochę niewiarygodna, ale zgrabnie opowiedziana historia chłopaka, który 35 lat swojego życia spędził w schronie przeciwatomowym. W latach ’60 zaradny ojciec zbudował go na wypadek wojny nuklearnej i kiedy omyłkowo rozbicie samolotu bierze za jej początek, schodzi pod ziemię wraz z żoną w oczekiwaniu na zniknięcie efektów promieniowania. W tym czasie miejsce Beatlesów zajęli Backstreet Boys (proszę o wybaczenie tak kompromitującego porównania) a świat zmienił się o 180 stopni. Idyllę zastąpiła brutalna rzeczywistość, w której nie ma miejsca na sentymenty. W tą dżunglę zostaje „wypuszczony” tytułowy „atomowy amant”, który narodził się w schronie i jedyna rzeczywistość jaką zna, to z opowiadań ojca. Wyjście na powierzchnie jest spowodowane uzupełnieniem zapasów żywności, ale zamiast tego chłopak zakocha się i za nic nie będzie chciał powrócić do podziemnego igloo.
Ciekawie wypada konfrontacja dwóch światów, nawyków człowieka z innej epoki i kultury, która jak widać z czasem niestety zanika. Dość sympatyczny film zmieszał komedię z obyczajowym moralitetem przeważając jednak szalę zabawy. Przyjemnie ogląda się Brendana Frasera jako wstrząśniętego i nieco zmieszanego człowieka w otoczeniu piranii teraźniejszości. Myślałem, że jest stworzony do grania ról głupków („George prosto z drzewa”, „Zakręcony”) jednak tutaj dowiódł swojego talentu aktorskiego, zresztą w tym samym roku wcielił się w postać jak najbardziej poważnego poszukiwacza przygód w „Mumii” – to się nazywa kameleon.
|