| Obsada: |
Kurt Russel, William Baldwin, Robert De Niro, Scott Glen, Jennifer Jason Leigh, Donald Sutherland, Rebecca De Mornay
|
Dwoje braci rywalizujących i kłócących się nawzajem jest strażakami. Zawód jakże odpowiedzialny, a zarazem niebezpieczny, wymagający całkowitej współpracy. Stephen i Brian nie potrafią pogodzić tych czynników, jednak aby odszukać sprawcę notorycznych podpaleń w Chicago będą musieli współpracować. Ten konflikt rodzinny przewija się na przemian z kolejnymi akcjami ratunkowymi, które są główną ozdobą filmu. I tak naprawdę zapominamy o aktorach oddając się podziwianiu zabójczo pięknego ognia. Dziwnie to brzmi, bo jakby tego nie napisać pożar jest wielką tragedią, ale to co Ron Howard wraz ze specami od efektów pokazał wzbudza niepohamowany zachwyt (nominacje do Oscara za efekty wizualne i dźwiękowe). Żywioł kuszący swym pięknem niczym rajski owoc i zabójczy jak tarantula. Odnosi się wrażenie obcowania z inteligentną istotą próbującą przechytrzyć strażaków pod każdym względem. I jak to w życiu bywa, często wygrywa.
W "Ognistym podmuchu" liczy się odwaga, męstwo, przyjaźń i oddanie do wykonywanego zawodu. Większość scen kaskaderskich z udziałem ognia zagrali główni bohaterowie, toteż w napisach końcowych figurują ich nazwiska w obsadzie kaskaderskiej (Russel, Baldwin, Glenn). Dla podkreślenia realności operatorzy kamer mieli na sobie specjalne kombinezony ognioodporne i kręcili z ręki ujęcia wymagające "wejścia" w żywioł. Po tym filmie myślę, że inaczej spojrzymy na pracę strażaków, dla których świat w szczególności ma szacunek po wydarzeniach 11 września.
|