BOX OFFICE USA

Odwiedza nas

osób online:

Telemaniak

Zobacz

Aviator
Napisał: telemaniak   

O FILMIE:
Image Tytuł: The Aviator
Rok: 2004
Kraj: USA
Reżyser: Martin Scorsese
Obsada: Leonardo DiCaprio, Cate Blanchett, Kate Beckinsale, Alec Baldwin, Alan Alda, John C. Reilly, Ian Holm, Jude Law, Gwen Stefani
Ocena:

RECENZJA:
Legendy lubią być wielkie, Amerykanie (zresztą nie tylko oni) uwielbiają patrzeć na spełnienie "amerykańskiego snu" - idei pozwalającej myśleć o tym kraju jak o ziemi obiecanej, raju w którym marzenia się urzeczywistniają. Ekranizacja życia Howarda Hughesa genialnego konstruktora samolotów, świetnego biznesmena a także reżysera to doskonała okazja do pokazania światu historii rockefellera spełniającego swe marzenia. Kiedy zapragnął nakręcenia wielkiej powietrznej bitwy w filmie "Aniołowie Piekieł" z udziałem 26 kamer ani na chwilę nie spuścił z tonu. Nie liczyły się pieniądze, gdyż tych miał wystarczająco dużo, w spadku po ojcu nafciarzu (dorobił się fortuny konstruując przełomowe wiertła). Dbając o najdrobniejszy szczegół przeciągał realizację latami (kiedy film był kompletny Hughes zauroczony odkryciem na miarę dźwięku w filmie, nakazał nakręcenie wszystkiego od początku), na finiszu kończąc najdroższą produkcję ówczesnych lat. Ale warto było... Tak zaczyna się opowieść o człowieku, który myślami wyprzedzał swoją epokę. Jak każdy z geniuszy miał swoją ciemną stronę prowadzącą do szaleństwa. Objawem tej obsesji były lęki (wpojone przez matkę) przed zarazkami. Nie rozstawał się ze swoim mydłem, drzwi otwierał przez szmatkę - doprowadziło to do choroby tak poważnej, iż omal nie pogrążyła go doszczętnie. Na szczęście uratowała go pasja do samolotów, miłość którą przedkładał ponad liczne romanse m.in. z Katharine Hepburn (Blanchett), Avą Gardner (Beckinsale). Wizja najszybszej, później największej latającej maszyny pochłonęła wszystkie pieniądze, naraziła na szykany, komisje śledcze sprokurowane przez obawiających się konkurentów. Czym jednak byłby amerykański sen jeśli nie spełniałby pokładanych w nim nadziei?

"Aviator" jest filmem dobrym i nic ponad to. Scorsese znakomicie wydobył na pierwszy plan mieszankę geniuszu i paranoicznej obsesji zasłużenie nominowanego do Oscara Leonardo DiCaprio. Świetnie obsadził pozostałe role (Baldwin jako szef linii lotniczych Pan Am, Alda jako senator Brewster, Law w epizodzie grający Erolla Flynna oraz wspomniane wcześniej ulubienice Hughesa) umiejętnie rozkładając aktorskie możliwości na poszczególne akcenty filmu. Zabrakło tylko owej magii ekranu towarzyszącej podobnym legendom. Momenty porywającej historii przeplatają się z psychologicznymi dłużyznami. Być może dzięki nim poznajemy głębiej psychikę Hughesa, ale nie sprawia to większej satysfakcji. Ponadto "Aviator" nieznośnie długo każe nam czekać na zakończenie (trwa 180 minut), co przy nie emocjonujących momentach może szybko znudzić. O wiele większe zainteresowanie wzbudziły we mnie poprzednie filmy tegoż reżysera - "Chłopcy z ferajny", "Kasyno" czy chociażby "Kundun" - mające owo "coś" porywające widza w wir wydarzeń, stawiając go obok bohaterów, dając doznanie współtowarzyszenia im w każdej scenie. Kawał amerykańskiej historii ze smaczkami tamtejszych czasów może zrekompensować lekkie rozczarowanie - wyraźnie widać że takie kino nie leży Scorsese. Zupełnie też nie rozumiem dlaczego ograniczył na ekranie biografię Hughesa poczynając od późnych lat '20 a w połowie '40 kończąc. A przecież umarł w roku '76 dokonując do tego momentu kolejnych przełomowych osiągnięć (pierwszy synchroniczny satelita komunikacyjny, jedna z największych instytucji medycznych typu non-profit, inwestycje w kasyna i hotele w Las Vegas). Myślę że lepiej by było gdyby te trzy godziny wypełnić pełną fascynujących momentów, kompletną biografią niż zaledwie jej być może najciekawszym w oczach reżysera momentem.

A tak przygładzona na miarę oczekiwań Akademii Filmowej opowieść o niezwykłym człowieku walczącym z przeciwnościami losu jawi się jako ewidentny skok na Oscary. Przypomnijmy wcześniejsze próby pomimo większych zadatków na arcydzieła nie znajdowały uznania w oczach Akademii (zupełnie niezasłużenie). Tym razem dysponujący olbrzymim budżetem Scorsese (po raz pierwszy przekroczył próg 100 mln dolarów na swój film) buńczucznie zapowiadał, że w razie porażki powróci do dawnego kina, mniej wystawnego ale z pewnością bogatszego w walory artystyczne. 11 nominacji było największym osiągnięciem dla filmu w 2004 roku spośród wszystkich pretendentów, poprzedni triumfatorzy dowodzili trafiony temat i pewniaka do zdobycia najcenniejszych statuetek ("Piękny umysł", "Pianista", "Monster"), nadmuchany balon pękł z wielkim hukiem - 6 Oscarów ale porażka w najważniejszych kategoriach (film roku, reżyseria, pierwszoplanowa rola), które przypadły w tym roku Clintowi Eastwoodowi (za bokserską opowieść "Za wszelką cenę" - można by rzecz swoisty nokaut). W sumie zasłużenie bo nie widziałem (poza DiCaprio i zdjęciami) szczególnego faworyta do owych nagród. Być może ten zimny kubeł wody obudzi w Scorsese wielkiego reżysera, który uraczy nas w końcu filmem na miarę Oscara.



Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł

Napisz Komentarz
Proszę utrzymaj temat komentarza związany z przedmiotem artykułu. Publikowane treści nie mogą być wulgarne, rasistowskie, niezgodne z zasadami ogólno pojętych norm kultury, spamerskie itp. Administrator zastrzega sobie prawo do usunięcia bez powiadomienia komentarzy łamiących te zasady.

Imię:
Komentarz:



Kod: Code

 
następny artykuł »

Cytaty Filmowe

- Jestem Sid, Władca Płomieni. - E! Władca płomieni! Ogon Ci się fajczy.

Epoka Lodowcowa

Ostanie komentarze

Szklana Pułapka 4
Zajefajny film
13/06/10 12:52 więcej...
dodał: KoksJet

7 krasnoludków - Historia prawdziwa
mnie się podobał :D
03/06/10 21:41 więcej...
dodał: ja

Losowy Link


Jackie Chan - Volkswagen


Dressed to Kill


Semi Pro