8 mm to szerokość taśmy filmowej. To również granica między światem nas otaczającym a sadomasochistycznym podziemiem branży porno. Prywatny detektyw (Cage) na zlecenie wyjątkowo zamożnej wdowy zanurza się w te mroczne zakamarki, aby odkryć prawdę o pewnym filmie oraz jego bohaterce. Prowadzone dość skutecznie śledztwo odsłoni przed nim kulisy bynajmniej nie sławy.
Zapowiadający się na thriller zgniłej, gęstej atmosfery film Schumachera dąży do celu półśrodkami. Zamiast psychologicznego dreszczowca w stylu wcześniejszego "Upadku" dostajemy współczesny zamek strachu z wesołego miasteczka. Z zewnątrz kusi potworami, ale podczas przejażdżki okazuje się niespełnionym marzeniem, koszmarem minionego lata. Banalne pozostaje również rozwiązanie śledztwa. Nie zdradzając szczegółów powiem, że na pytanie - dlaczego? usłyszymy - a dlaczego nie? Pierwotnie obrazem zainteresowany był David Fincher. Znając jego talent w tym klimacie odnalazłby się bez problemu. Oglądać czy nie oglądać "8mm"? Dlaczego nie?
Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł
Napisz Komentarz
Proszę utrzymaj temat komentarza związany z przedmiotem artykułu. Publikowane treści nie mogą być wulgarne, rasistowskie, niezgodne z zasadami ogólno pojętych norm kultury, spamerskie itp. Administrator zastrzega sobie prawo do usunięcia bez powiadomienia komentarzy łamiących te zasady.