Spielberg świetnie rozumie pojęcie magii kina. Za pomocą kamery przenosi widza w świat iluzji, przygody, wojny. Tym razem ożywia dinozaury przywołując je w niesamowitej opowieści do czasów współczesnych. Grupa naukowców zaproszona na wyspę przez ekscentrycznego milionera ma zaakceptować do użytku niecodzienny park rozrywki. Główną atrakcją są najprawdziwsze prehistoryczne stworzenia odtworzone z pomocą klonowania DNA. Jednak zabawa w Boga niesie ze sobą pewne konsekwencje, o których twórcy parku zapominają...
Efekty efektami ale dinozaury obok ludzi prezentują się realistycznie a co za tym idzie imponująco. Pomysł na fabułę reżyser zaczerpnął z bestsellerowej książki Michaela Crichtona, również współscenarzysty filmu. Choć obsadę wzbogaciły takie nazwiska jak Attenborough (na ekranie po niemal 15-letniej przerwie), Neil, Goldblum to pierwsze skrzypce grają zwierzęta. Któż by nie chciał stanąć oko w oko z prehistorią? „Park Jurajski” poza miejscem wśród klasyków kina dokonał milowego kroku w swoim gatunku. Oto garść ciekawostek, które przyczyniły się do ogólnoświatowego sukcesu (357 mln w Stanach i 563 mln poza nimi dają mu siódmy wynik wszechczasów – dodajmy do tego 3 Oscary, 19 innych nagród i 15 nominacji na całym świecie).
Reżyser pierwotnie chciał w niewielkim stopniu skorzystać z efektów specjalnych. Zdanie zmienił zachwycony prezentacją możliwości T-Rexa przez speców z ILM, wszystkie dinozaury wyczarował z komputera. Ryk samego T-Rexa spreparowano za pomocą symulatora lotów NASA. Jeśli chodzi natomiast o sam dźwięk, to „Park Jurajski” był pierwszym filmem wykorzystującym jakość DTS digital surround. Wszystkie gadżety, zabawki, maskotki wykorzystane w filmie były zrobione z myślą ich sprzedaży w przemyślanej marketingowej strategii. Spielberg był tak pewny swego dzieła, że prace poprodukcyjne powierzył Georgeowi Lucasowi, sam zaś zajął się kręceniem „Listy Schindlera”. Na fali sukcesu wzrosło zainteresowanie studentów kierunkiem paleontologii.
Crichton wydał książkę w 1990 roku jednakże zainteresowanie twórców filmu zaczęło się rok wcześniej, jeszcze podczas powstawania powieści. Wierzono, że temat stanie się bestsellerem co zamierzano skrzętnie wykorzystać na ekranie – jak widać nie pomylono się, obraz zajął pierwsze miejsce w światowym box-office dzierżąc je do roku 1997 kiedy nadpłynął „Titanic”. Agenci pisarza proponowali ekranizację 6 studiom filmowym: Warner Bros które za kamerą widziało Tima Burtona, Columbia proponowała Richarda Donnera, Fox chciał Joe Dante a Universal Spielberga. Po licznych targach najlepszą propozycję złożyli ci ostatni (2 mln dolarów za prawa do noweli). Propozycję zagrania dr Granta (Sam Neill) otrzymali wcześniej William Hurt (zrezygnował nie czytając nawet scenariusza), Harrison Ford i Richard Dreyfuss. Dr Slatter (Laura Dern) miała pierwotnie zagrać Robin Wright Penn, rozważano też Juliette Binoche, która wybrała pracę z Kieślowskim przy „Trzech kolorach”. Milionera Hammonda (Richard Attenborough), który we wstępnej wersji scenariusza miał pozostać na wyspie mógł zagrać Sean Connery. Wielkie nazwiska, niezapomniane efekty, trzy sequele (najbliższy w 2008 r.) i przygoda na miarę 65 milionów lat.
Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł
Napisz Komentarz
Proszę utrzymaj temat komentarza związany z przedmiotem artykułu. Publikowane treści nie mogą być wulgarne, rasistowskie, niezgodne z zasadami ogólno pojętych norm kultury, spamerskie itp. Administrator zastrzega sobie prawo do usunięcia bez powiadomienia komentarzy łamiących te zasady.