| Obsada: |
Milla Jovovich, Cameron Bright, Sebastian Andrieu, William Fichtner
|
Powiedzmy, że napiszę o filmie na podstawie tego co zobaczyłem. Tym razem nawet nie zerknę do opisu filmu, aby dowiedzieć się choć trochę o tym, czym jest "ultraviolet". Jaki to komiks, jak przedstawia się jego historia, w czym tkwi główny problem opowieści... Będąc typowym widzem dostrzegamy od pierwszych minut dwie sprawy: komiksową bohaterkę i świat przyszłości podzielony na ludzi i wampirów. Tematem przewodnim jest ich pojedynek oparty w dużej mierze na zdobyciu dziecka o nie określonych bliżej właściwościach. Nasuwają się skojarzenia z "Underworld" oraz "Blade" - w obu wypadkach na niekorzyść filmu Wimmera. Obraz wypełniają puste pojedynki, a raczej siekanki za pomocą pistoletów i miecza. Nie wiadomo skąd bohaterka ma zdolność do "wyciągania z rękawa" broni. Niemniej Rambo przy niej to spokojny dzidziuś bawiący się klockami w piaskownicy. Violet za jednym zamachem rozprawia się z setką przeciwników - to nawet nie jest śmieszne, po prostu nudne. Wcześniejszy film reżysera - "Equilibrium" jak dobrze pamiętam nawet do przeciętnych nie należał. Nie daleko pada jabłko od jabłoni.
Odnośnie jabłka to uległem pokusie - sprawdziłem z niepohamowanej ciekawości z czym miałem do czynienia. Oto kilka suchych faktów: scenariusz autorstwa Wimmera powstał z inspiracji filmem "Gloria", gdzie główna bohaterka chroniła chłopca przed zakusami mafii. Ową komiksowość dodał już sam reżyser. Na podratowanie opinii należy stwierdzić, że ostateczna wersja została skrócona przez władze studia o ponad 30 minut - oczywiście wbrew woli reżysera. I tak z autorskiej wizji pozostała skrojona na miarę akcji i kategorii wiekowej żałosna strzelanina w futurystycznym kostiumie. Zapewne na DVD ujrzymy reżyserską wizję w całej okazałości, ale jak to się mówi, mleko zostało rozlane.
|