| Obsada: |
Steven Seagal, Anthony Criss, Sarah Buxton
|
Steven Seagal to fenomen podobny do kolegi po fachu Jean Claude Van Damme'a. Obaj mniej więcej w tym samym czasie zgasili gwiazdki sławy, ale zamiast zakończyć karierę męczą widzów kolejnymi gniotami. Co prawda zmienili odbiorców z sal kinowych na rynek video, ale ja bym proponował bardziej arenę cyrkową. O ile kopiący Belg formę jako taką utrzymuje, to Seagal porusza się w tempie emeryta, twarz ma w kształcie dyni z ledwo widocznymi szparkami na oczy. Kilka zgranych chwytów i przeciwnik jeden za drugim pada jak mucha. A o co chodzi tym razem? Nasz dzielny wojownik bawi się w Robin Hooda okradając bogatych i dając sierocińcowi. Raz mu się noga podwinie, zada się nie z tymi co trzeba i trafi za kratki. Stamtąd obmyśli plan zemsty i wyrównania rachunków.
Nie za bardzo wiem do czego się przyczepić, bo wszystko jest proste jak kij od szczotki, schemat fabularny wymyśliłby pięciolatek, sceny walki te same co w poprzednich filmach. Na dodatek pojawia się wątek wizji dziewczyny Stefana - albo jest wróżką, albo przedawkowała z prochami. A więc z niecierpliwością czekam na następną odsłonę drewnianego klocka - to żart oczywiście.
|