| Obsada: |
Joaquin Phoenix, John Travolta, Robert Patrick, Jacinda Barrett, Jay Hernandez
|
Strażak Jack Morrison (Phoenix) zostaje uwięziony w płonącym budynku podczas jednej z akcji ratowniczych. Kiedy przyjaciele dążą mu z pomocą, ten wraca wspomnieniami do początków swojej strażackiej kariery. Jako młody niedoświadczony chłopak dołączył do drużyny kapitana Kennedy'ego (Travolta) ucząc się na własnych błędach tego jakże trudnego zawodu. Przypomina sobie pierwsze spotkanie z przyszłą żoną, wspólne radości i smutki. Całość przerywana jest co jakiś czas ukazaniem postępów w dotarciu do uwięzionego kolegi.
Prawdę mówiąc tytuł (oryginalny czy też w zniekształconej wersji polskiej) sugeruje film katastroficzny ze strażakami i diabolicznym ogniem w roli głównej. Tak jednak nie jest - to bardziej radosna i wygładzona historia dzielnego człowieka, który swoje życie poświęcił ratowaniu innych. Dramatyczne rozterki czy kontynuować niebezpieczną pracę to raczej skromny i mało przekonujący dodatek - podobnie jak pożary. O wiele bardziej dobitnie niebezpieczeństwo tego zawodu przedstawił Ron Howard w "Ognistym podmuchu", jak również niszczycielską moc a zarazem nieopisane piękno żywiołu jakim jest ogień. Porównanie "Płonącej pułapki" z tamtym filmem wypada blado na niekorzyść pana Russella (ze skromnym dorobkiem reżyserskim zresztą). Jeśli spojrzeć od strony zwyczajnej rozrywki to mamy do czynienia z typowym średniakiem - łatwo strawnym, ale i godnym zapomnienia po jednym dniu. Phoenix nie pokazuje nic wielkiego a przecież potrafi ("Gladiator", "Znaki"), Travolty gdybym nie zobaczył w obsadzie zapewne bym nie dostrzegł na ekranie - gdzie się podział ten roztańczony rozrabiaka pełen energii ("Pulp Fiction") i wzruszający aktorskimi umiejętnościami ("Fenomen") ? Wszystko gdzieś wyparowało, może temperatura była za wysoka...
|