Brosnan odpoczywając od Bonda najwyraźniej upodobał sobie granie romantycznych złodziei ("Afera Thomasa Crowna"). Tutaj kradnie do spółki z dziewczyną (Hayek) napoleońskie brylanty. Po ostatnim skoku chce wycofać się z interesu i odejść na zasłużoną emeryturę. Wygrzewając się na słonecznych wyspach Bahama dostaje wiadomość o przebywającym w zatoce promie, na którego pokładzie znajduje się ostatni z kolekcji napoleońskich brylantów. Czy pokusi się o kradzież? Lekkie, łatwe i przyjemne - to najlepsze streszczenie odbioru filmu. Lekkie bo podane w tonacji komediowej, łatwe bo dramaturgii i problemów natury osobistej nie dostrzegłem, a przyjemne są widoki lazurowej wody i złocistych plaż oraz Salmy Hayek. Brosnan jak zwykle gra na luzie, wyraźnie zrelaksowany - dawno już minęły czasy kiedy prezentował się poważnie (o ile pamiętam to będzie zimnokrwisty zabójca w "Czwartym protokole"). Hayek czaruje swoimi walorami poza artystycznymi, więcej od niej tym razem nie wymagajmy - wszak upał niemiłosierny. Jest jeszcze gamoniowaty agent FBI Lloyd (Harrelson), którego para złodziejaszków zawsze wyprowadza w pole. Wakacyjna atmosfera wyraźnie służy filmowi, egzotyczne plenery, zrelaksowana obsada, całość skręcona w 2 miesiące - czysta sielanka, tylko ile już takich filmów widzieliśmy? Jak na klasę Brosnana to raczej za niski poziom.
Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł
Napisz Komentarz
Proszę utrzymaj temat komentarza związany z przedmiotem artykułu. Publikowane treści nie mogą być wulgarne, rasistowskie, niezgodne z zasadami ogólno pojętych norm kultury, spamerskie itp. Administrator zastrzega sobie prawo do usunięcia bez powiadomienia komentarzy łamiących te zasady.
Nie, to być nie może. Osiem lat podstawówki, cztery liceum. Potem pięć, bite, studiów, dyplom z wyróżnieniem, dwadzieścia lat praktyki, i oto mi płacą, jak by ktoś dał mi w mordę. Ja pierdolę, kurwa!