| Obsada: |
Daniel Craig, Tom Hardy, Jamie Foreman, Sally Hawkins
|
Przekładaniec to istny, środowisko narkotykowych dealerów ukazane z licznymi odgałęzieniami. Jeden z nich grany przez Daniela Craiga wplątuje się w nie lada kłopoty próbując złapać kilka srok za ogon. Zwykle przestrzega wyznaczonych przez siebie zasad, które zapewniły mu uznanie i szacunek w branży. Kiedy przychodzi czas na transakcje wieńczącą karierę kłopoty same się pojawiają. Poruszanie się w świecie pionków bywa niewdzięczne gdy okazuje się kto za kim stoi i jakie to niesie konsekwencje.
Lubię brytyjskie kino nadające specyficzny klimat swym filmom. Porównując „Pretty Woman” do „Czterech wesel i pogrzebu” można z łatwością dostrzec różnicę klasy. Podobnie z kinem gangsterskim. Już samo słuchanie specyficznego akcentu Anglików sprawia nie mniejszą przyjemność niż szeleszczący romantycznie Sean Connery. Oglądając „Przekładańca” nasuwają się skojarzenia z dorobkiem Guy’a Ritchie nieco ze względu na gęstą atmosferę, cięte dialogi (dla ciekawych słowo „fuck” i jego pochodne padają na ekranie ponad 200 razy), niebanalność historii. I niewiele się pomyliłem, gdyż okazuje się że reżyser Matthew Vaughn wyprodukował „Przekręt”, co więcej Ritchie pierwotnie planował wyreżyserować „Layer Cake”. Jak na debiut, który wyróżniono nominacją Brytyjskiej Akademii Filmowej Vaughn spisał się znakomicie. Jego kolejny film „Gwiezdny pył” to już eksplozja talentu tym razem w gatunku fantasy. A na horyzoncie słychać pogłoski o reżyserowaniu ekranizacji komiksowego bohatera „Thora”. Niestandardowy przebieg akcji plus przyszły Bond Daniel Craig zachęcają do seansu.
|