 |
Tytuł: |
Les Rivieres pourpres 2: Les anges de l'apocalypse (Crimson rivers 2: Angels of the apocalypse)
|
| Obsada: |
Jean Reno, Benoit Magimel, Christopher Lee, Camille Natta
|
Coś w stylu mrocznego thrillera "Siedem" z historią godną "Poszukiwaczy zaginionej arki" osadzona w realiach "Imienia róży" - a wszystko to made in France. Jean Reno powraca w roli inspektora Niemans, który prowadzi śledztwo dotyczące tajemniczej śmierci w zakonie mnichów w Lotaryngii. Równolegle policjant Reda natrafia na człowieka łudząco podobnego do Jezusa. Jak nietrudno się domyślić drogi śledczych zejdą się i wspólnymi siłami spróbują wyjaśnić tajemnicę Aniołów Apokalipsy...
Film bardzo nierówny, można tylko żałować, że nie trzyma tempa i narracji z początkowych scen. Momenty niezłego kina przeplatają się z podrzędnym kryminałem. Po wyśmienitej scenie pościgu Reda za mnichem (co za dynamika i montaż - najlepszy kawałek z całości!) wracamy do monotonnego śledztwa. Pomysł wydawał się idealny, ale najwyraźniej twórcom zabrakło inwencji (i odwagi) - z historii w stylu "Z Archiwum X" zostajemy sprowadzeni na realny grunt. Na pochwałę zasługują zdjęcia Alexa Lamarque nasycone ciepłą tonacją tworzące atmosferę klasztornego mistycyzmu, oraz mimo wszystko w miarę zwięzła fabuła. In minus brak ogólnego konceptu, nieprawdopodobieństwo niektórych wydarzeń i zupełnie niezadowalający finał. Jean Reno i Benoit Magimel to para godna kolejnej części "Purpurowych Rzek", ale ze scenariuszem o klasę lepszym.
Trzeba przyznać na marginesie, iż w ostatnich latach kino francuskie ambitnie próbuje odebrać kawałek tortu amerykańskim produkcjom. W walce o masowego widza inwestują coraz większe pieniądze, z coraz lepszym efektem. Wystarczy wspomnieć ostatnie większe przedsięwzięcia "Belfegor", "Vidocq", "Taxi", "Immortal" czy cykl przygód Asterixa. Pod względem efektów specjalnych nie mają się czego wstydzić, a proponowane tematy są przede wszystkim interesujące. Dlatego końcowa ocena "Aniołów Apokalipsy" jest trudna: z jednej strony ciekawy pomysł - z drugiej słabe wykonanie, piękne zdjęcia ale i osiadająca co jakiś czas na mieliźnie akcja. Dobry nie jest, przeciętny również - myślę że prawda leży gdzieś po środku (ewentualnie jak przekonywał pewien serial, leży daleko stąd).
|