| Obsada: |
Robert De Niro, Edward Norton, Marlon Brando, Angella Bassett
|
|
Obsada jak marzenie (Marlon Brando na ekranie to ostatnimi czasy prawdziwa rzadkość, szkoda że to jego ostatni film), reżyser od Muppetów i fabuła jakich wiele: skok po niezwykle cenne berło. I co z tego mamy? Aktorzy swoje wykonali (zwłaszcza Norton nawiązujący momentami do kreacji z "Lęku pierwotnego"), z reżyserią już gorzej a całość wyprana z emocji niczym stara szmata. Zawiązanie akcji do momentu skoku trwa zdecydowanie za długo i zniechęca do dalszego oglądania. Znam o niebo ciekawsze "wprowadzenia" do filmów o złodziejskiej tematyce. Wspomnijmy chociażby "Ocean's Eleven", "Włoską robotę" lub "Skok" - pieczołowicie poprowadzona intryga wiodła nas do kulminacyjnego napadu trzymając w napięciu do samego końca. "Rozgrywce" brak nawet emocji podczas kradzieży - wszystko jest banalne i z góry przewidywalne. Wynik tej rozgrywki to samobój.
|