| Obsada: |
Bruce Willis, Bonnie Bedelia, William Sadler, Art Evans
|
Klaustrofobiczne wnętrza Nakatomi Plaza zastąpiła otwarta przestrzeń lotniska w Waszyngtonie. Terroryści nie zmieniają charakterów, podobnie jak pech nie opuszcza Johna McClanea który kolejne święta ratuje Mikołaja z rąk oprychów. Na pytanie, kto ocalił gwiazdkę odpowiadamy jednogłośnie "yippie-kay-yay, motherfucker". Pomijając trupy padające z dokładnością samolotowych odlotów dialogi są częścią świetnej rozrywki. Autor scenariusza Steven E. de Souza niejednokrotnie udowadniał, że celne uwagi i zabawne teksty nie są mu obce. I tak jak rozluźniał napięcie Scharzenegger w "Commando" czy "Uciekinierze", Stallone w "Sędzim Dreddzie" lub Eddie Murphy w trzeciej odsłonie "Gliniarza z Beverly Hills" - tak kultowe powiedzonko gliniarza z L.A. przeszło do historii.
"Następnym razem jeśli zamierzasz zabić jakiegoś faceta, poproś wcześniej żeby wprowadził kod" powiada Barnes do McClanea w jednej ze scen. Najefektowniejszym momentem wydaje się katapultowanie z obrzuconego granatami samolotu. Jakby nie było nasz gliniarz zawsze wychodzi cało z każdej opresji. Firma Black & Decker zapłaciła wytwórni 20th Century Fox za wykorzystanie ich wiertarki w scenie, którą podczas montażu usunięto. Doprowadziło to do złożenia pozwu w sądzie i pierwszej rozprawy dotyczącej product placement w filmach. Popularność jaką zyskał bohater przełożyła się na zyski i dwa kolejne sequele.
|