| Obsada: |
Harrison Ford, Kelly McGills, Josef Sommer, Lukas Haas
|
On jest policjantem, przemoc ma wpisaną w zawód, pozbawiony sentymentów poświęca się pracy w całości. Ona jest amiszką, matką świadka zabójstwa, z racji religii nie wyznaje przemocy, broni, dobrodziejstw nowoczesności. Za wszelką cenę chce ochronić syna przed niebezpieczeństwem otoczenia. Razem zmuszeni do ucieczki znajdują schronienie w jej "świecie", społeczności amiszów żyjącej w spokoju i tradycji z ubiegłej epoki. Obcy wśród swoich, tak odmienny kulturowo - jego adaptacja do nowego otoczenia to motyw przewodni filmu Weira.
Mnie urzekła w nim historia miłosna. Uczucie, które powoli wykluwa się z zarodka, z późniejszymi scenami aż kipi od pożądania, miłości, gorących emocji. Oboje wiedzą, że taki kontakt nie ma przyszłości, kiedy sprawa się zakończy on odejdzie. Dwoje ludzi postawionych w obliczu sytuacji jak najbardziej ludzkiej. Czy pierwotne instynkty wezmą górę nad rozumem? Jak odmieni się osobowość policjanta po doświadczeniach z kulturą amiszów? Myślę, że ostatnie sceny wiele tłumaczą na temat tej metamorfozy. Kolejna porcja świetnego kina, uczta dla serca i umysłu warta 8 nominacji (w tym dwóch statuetek) do Oscara, 7 nominacji Brytyjskiej Akademii Filmowej, 6 nominacji do Złotych Globów i wiele innych wyróżnień. Na ekranie debiutował Viggo Mortensen, późniejszy król Aragorn z "Władcy pierścieni". W scenie gdy Rachel pyta postać odtwarzaną przez Forda czy zna się na stolarce, ten odpowiada - troszeczkę. W rzeczywistości aktor zanim trafił do świata filmu zajmował się stolarką.
|