Znamienny tytuł zważywszy stronę traktującą o podobnej „chorobie”(?). Zdesperowany Steven wzywa faceta od kablówki aby zainstalował mu telewizyjne okno na świat. Przy okazji na lewo chciałby kodowane kanały – Chip spełnia życzenie stawiając jeden warunek. W zamian oczekuje dozgonnej przyjaźni, która z czasem przeradza się w maniakalną obsesję. I jak tu pozbyć się natręta?
Choć brzmi zabawnie film aktora Bena Stillera ma tragikomiczny wydźwięk. Ujawnia wady i zalety uzależnienia od telewizji, skutki nałogu przeistaczające Chipa w ofiarę „czwartej władzy”, wyalienowanego psychola pędzącego za iluzoryczną definicją przyjaźni. „Telemaniak” idealnie wpisuje się w dzisiejsze czasy, bowiem nie tylko telewizja ale Internet zniewalają ludzi. Narodziło się nowe bóstwo wciągające mocniej niż niejeden narkotyk. Carrey gra wyśmienicie, rola wymarzona dla aktora o potencjale komediowo-dramatycznym. Balansuje między szaleństwem a stoickim spokojem. Przypomina bohatera „Maski” (granego zresztą przez Carreya) – zbzikowanego szaleńca bawiącego się kosztem innych. Kiedy naprzeciw psychodelicznego telemaniaka staje spokojny jak ślimak Steven zwycięzca wydaje się oczywisty. A może w szaleństwie jest metoda? Prześladowany podejmuje rękawicę prześladowcy, kto pilotem wojuje ten od pilota ginie.
Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł
Napisz Komentarz
Proszę utrzymaj temat komentarza związany z przedmiotem artykułu. Publikowane treści nie mogą być wulgarne, rasistowskie, niezgodne z zasadami ogólno pojętych norm kultury, spamerskie itp. Administrator zastrzega sobie prawo do usunięcia bez powiadomienia komentarzy łamiących te zasady.