| Obsada: |
Dan Aykroyd, Ned Beatty, John Belushi, Lorraine Gary, Christopher Lee, Toshiro Mifune, Treat Williams, Nancy Allen, John Candy
|
Trzeba mieć naprawdę dużą fantazję aby spłodzić taki projekt. Mieli ją trzej znakomici scenarzyści: Robert Zemeckis (trylogia "Powrót do przyszłości"), Bob Gale (również scenarzysta wspomnianej trylogii) i John Milius ("Conan Barbarzyńca"). Za feerię pomysłów i fascynującej scenografii Spelbergowi należą się brawa. I w tym momencie pochwały się kończą. Całość sprawia wrażenie ogromnego bałaganu, w myśl zasady "róbta co chceta" na ekranie obserwujemy istny miszmasz. Jest farsa kina wojennego, musicalu, odrobina romansu, a wszystko zamknięte klamrą obsady, której starczyłoby na kilka filmów.
Japończycy atakują Hollywood - to punkt wyjścia i główna oś fabuły. Reszta to zlepek wydarzeń obracających się wokół wojennego konfliktu (mobilizacja wojska, panika mieszkańców Kalifornii, pojedyncze perypetie poszczególnych bohaterów). Masę tu ciekawych, czasami wręcz absurdalnych rozwiązań, ale w ogóle nie śmieszą. Akademia Filmowa doceniła to, co najlepsze przyznając "1941" nominacje do Oscarów w kategoriach: najlepsze zdjęcia, efekty specjalne, dźwięk. Mimo to w Stanach dzieło Spelberga nie odniosło większego sukcesu ledwie zwracając koszty produkcji. Na osłodę plus za nietypowe podejście do tematu.
|