Ten film ma dziurę w scenariuszu tak wielką, iż trudno uwierzyć że ktoś wymyślił tak głupią historię (na podstawie powieści Johna Katzenbacha). Pod pretekstem "uczciwego" procesu oskarżonego o morderstwo murzyna w obozie jenieckim więźniowie organizują ucieczkę o której wiadomo tyle, ile wie jego obrońca Thomas Hart (Farrell) - czyli nic. Nad całością akcji czuwa doświadczony pułkownik McNamara (Willis). Pomysł rozprawy sądowej w niemieckiej niewoli zasługuje na Nagrodę Darwina dla ludzkiej głupoty! Ciekawe jaki nazistowski dowódca pozwoliłby na taką farsę? Tam się egzystowało, ginęło a tutaj obserwujemy amerykańskich luzaków którym nic nie straszne. Bruce Willis wygląda jak dwustukilogramowa kłoda drewna, z wielkim trudem robiąca grymasy na swojej nieskazitelnie poważnej twarzy. Aż przykro patrzeć kto jest reżyserem - Gregory Hoblit swoją klasę udowodnił dwoma filmami: "Lękiem pierwotnym" i "W sieci zła". Późniejsza "Częstotliwość" nieco obniżyła loty pod względem napięcia ale w zupełności kwalifikowała się do przyzwoitych średniaków. To co cechowało reżysera to niespodziewane zwroty fabularne pod koniec filmów - w dwóch przypadkach zaskoczenie jest porażające. "Wojna Harta" nie ma żadnej z wcześniejszych cech, jej finansowa klapa w pełni to udowadnia, a udział Willisa i Farrella to ewidentne nieporozumienie.
KOMENTARZE: (1)
1. Napisał(a) PiRaTkAa, dnia 07-07-2008 13:34 Według mnie jeden z najlepszych filmów wojennych zaraz za "Wrogiem u bram" (polecam)
Napisz Komentarz
Proszę utrzymaj temat komentarza związany z przedmiotem artykułu. Publikowane treści nie mogą być wulgarne, rasistowskie, niezgodne z zasadami ogólno pojętych norm kultury, spamerskie itp. Administrator zastrzega sobie prawo do usunięcia bez powiadomienia komentarzy łamiących te zasady.