| Obsada: |
Peter Alchin, John Jaratt
|
Co by tu jeszcze wymyślić? Pewnie nic jeśli chodzi o młodzież, horror i kino drogi. Ale, ale to przecież nowość bo film pochodzi z Australii. Ten kto pomyślał o krwiożerczych kangurach i pieskach preriowych biegających z piłą mechaniczną jest w błędzie. Pomysł na scenariusz jest ten sam. Grupa nastolatków podróżuje odwiedzić krater po uderzeniu meteorytu, samochód nawala, z pomocą przychodzi przejeżdżający kierowca - reszta do odgadnięcia. Pierwsza godzina to spokojna etiuda dla romantyków - pustkowia, deszczyk, pocałunki (jeden mężczyzna i dwie kobiety już samo przez siebie wiele mówi). Druga część to już siekanka, potok krwi i ucieczka.
Czemu warto zwrócić uwagę na "Wolf Creek"? A kto powiedział, że warto. Pasjonaci horrorów i im podobnych być może zainteresuje, pozostałych odsyłam do ciekawszych pozycji. Byłbym zapomniał: happy endu nie zauważono. Krater odwiedzany przez bohaterów istnieje naprawdę i nawet "prawie" tak samo się nazywa. Historia niby oparta poniekąd na faktach. Czyżby więc wymyślono nowy sposób na ściąganie turystów do Australii?
|