| Obsada: |
Harrison Ford, Brad Pitt, Treat Williams, Julia Stiles, Natasha McElhone
|
Moralnie dwuznaczny jest ten dramat, którego bohaterami są bojownik IRA Rory Devaney (Brad Pitt) i nowojorski policjant Tom O'Meara (Harrison Ford). Trzymamy stronę obydwu, choć tylko jeden stoi po stronie prawa. Nie wypada jednak nie sympatyzować z Rorym - w wieku ośmiu lat zastrzelono mu ojca, wiele w życiu przeszedł, walczy o wolność no i ma twarz Brada Pitta - to poważny argument "za". Z drugiej strony uczciwy policjant nie zhańbiony żadną łapówką, z ponad 20-letnim stażem, przykładny mąż i ojciec, z pochodzenia również Irlandczyk - a wszystko ucieleśnione sylwetką Harrisona Forda. I jak tu dokonać sprawiedliwego wyboru? A trzeba będzie bo Devaney trafi pod dach O'Meary jako przybysz z Irlandii - policjant przygarnie go, znajdzie pracę i obdarzy sympatią oraz zaufaniem, niczym członka rodziny. Nie spodziewa się, że przystojny blondyn przybył do Stanów w celu kupienia rakiet stinger i ani na moment nie zaniecha swojej bojowej działalności. Przysporzy ona rodzinie Toma przykrych doświadczeń, wobec czego zacznie dociekać prawdy...
Pytanie jest trudne: czy ostateczny "zwycięzca" jest słuszny i czy możliwe jest inne rozwiązanie? Pakula postawił na iście salomonowy wyrok, poparty dobrymi aktorami urzeczywistniającymi dramatyzm sytuacji. Rację ma Rory mówiący "Nie oczekuj szczęśliwego zakończenia. To nie jest amerykańska historia tylko irlandzka". Nad filmem pracowało kilku scenarzystów i jak stwierdził Brad Pitt ostateczny obraz jest strasznym bałaganem i daleko odbiega od przedstawionego mu pierwowzoru. Zagroził odejściem z planu, ale restrykcje związane z niedotrzymaniem kontraktu zadecydowały o pozostaniu. Niemniej w wywiadzie dla "Newsweeka" ocenił "Zdradę" krótko: "katastrofa". Trochę w tym przesady, bo choć z tematu dałoby się zapewne wycisnąć więcej (co Pakula udowodnił we "Wszystkich ludziach prezydenta"), ale jak na porządny dramat z moralnym dylematem jest całkiem nieźle.
|