| Obsada: |
Zbigniew Zamachowski, Małgorzata Foremniak, Andrzej Chyra, Ola Prószyńska
|
Punktem wyjścia tej historii jest beznadziejna głupota, dlatego trudno brać go na poważnie. Otóż 10-letnia dziewczynka ucieka od swoich bogatych rodziców do postpegeerowskiego lokum na obrzeżach wsi, zamieszkanego przez byłego nauczyciela Jaśka (Zamachowski). Ten zaopiekuje się nią, zrozpaczeni (naprawdę?) rodzice odnajdą uciekinierkę i bezskutecznie będą ją namawiać do powrotu - ona jednak nie chce więc... matka daje za wygraną i zostawia ją pod opieką nauczyciela. Sytuacja wydaje się absurdalna, który rodzic tak postępuje? Poza tym od kiedy to 10-latka rządzi dorosłymi - nie prościej wziąć za rękę i zapakować do samochodu? Do prawdy niezrozumiałe są ludzkie zachowania (albo fantazja scenarzysty). Również lekceważący stosunek Jaśka do umowy o pracę jest mocno naciągany - normalny człowiek tak się zachowuje? "Zrozpaczeni" rodzice podejmą kolejne próby nakłonienia córeczki ale...
Warte podziwiania jest zaściankowe, sielskie życie (też trochę wyidealizowane) pięknie fotografowane (zwłaszcza niebo). Ktoś kiedyś stwierdził, że zdjęcia tworzą nastrój jakby całość działa się w Meksyku - faktycznie ciepło i swoisty urok emanują z każdego kadru. Film powstał w trzy tygodnie, zdobył wiele krajowych i zagranicznych nagród, uznanie krytyki ale mnie osobiście lekko podirytował. Z jednym się zgodzę, z powszechną opinią o filmie iż świat w nim przedstawiony jest oderwany od rzeczywistości. Tyle że oderwany również od zasad logiki. Zarośnięty Zamachowski w trampkach grający moralnego mentora i nauczyciela życiowych zasad nie wzbudził we mnie żadnych emocji. W przeciwieństwie do jego przyjaciela Sosnowskiego (debiutujący na ekranie Rafał Guźniczak) - niby zwyczajny ale od razu można go polubić, zabawny i życzliwy. Pomimo wspomnianych mankamentów i niedorzeczności jest coś w tym filmie, co pozwala o wszystkim zapomnieć wczuwając się w atmosferę tego miejsca, czasu i ludzi tam żyjących.
|