| Obsada: |
Billy Crudup, Donald Sutherland, Monica Potter, Jeremy Sisto, Matthew Lillard
|
Historia życia i śmierci znakomitego amerykańskiego biegacza długodystansowego Stevea Prefontainea. Niezwykła postać, która na stałe zapisała się na kartach przeszłości (w wieku 21 lat był czwartym zawodnikiem na świecie, przegrywając podium na Igrzyskach Olimpijskich w Monachium '72). Nie lubił biegać z peletonem, miał własną filozofię biegania, zawsze dawał z siebie wszystko przez co był lubiany wśród publiczności oglądającej zawody. Wyprzedzał zawodników i już na starcie i utrzymywał do końca przewagę - doprawdy niezwykłe zjawisko w sporcie. Jak mówił, jeśli zawodnicy boją się narzucać własne tempo, są tchórzami. Trenował pod okiem późniejszego założyciela firmy Nike Billa Bowermana (świetny Sutherland). Choć ten próbował zmienić nawyki biegacza, "Pre" (jak go pieszczotliwie przezywano) nigdy nie zmienił taktyki. Miał jeden cel - złoty medal w Monachium, co przy biciu krajowych rekordów wydawało się do osiągnięcia.
Lubię takie filmy, pełne wiary w zwycięstwo, odwagi, ludzkiej wewnętrznej siły i niespodzianek losu. To dzięki nim poznajemy historie ludzi bogatych w życiowe doświadczenia, pełne wzruszających momentów. Cudowne zdjęcia podkreślające rywalizację na torze jak pojedynek dwóch potęg: życia i śmierci. Każdy gest, odruch, wysiłek na twarzy i mięśniach podkreślono wyśmienicie. Kreacja Prefontaina w interpretacji Crudupa przekonała mnie bez głosu sprzeciwu. Podobno w rolę zamierzał wcielić się jeden z producentów - sam Tom Cruise, ale uznał, że jest za stary (jaki z niego inteligentny aktor). Poza tym fizyczne zbieżność w wyglądzie Crudupa i Prefontaina, jak sprawdziłem jest uderzająca. Jeśli chodzi o Sutherlanda to do swoich aktorskich umiejętności nie musi chyba nikogo przekonywać, tym razem miał większe pole do popisu, co całkowicie wykorzystał.
|