| Obsada: |
Maciej Stuhr, Cezary Pazura, Wojciech Klata, Paweł Deląg, Michał Milowicz, Bohdan Łazuka
|
"Co to, walnęliśmy w jakiegoś psa? -Chyba jeżozwierza -Jakiego jeżozwierza? -No takiego dużego jeża" - to jeden z wielu trafionych, ale przede wszystkim zabójczo zabawnych dialogów. Scenarzysta Mikołaj Korzyński do spółki z Olafem Lubaszenką spłodzili jedną z najlepszych komedii ostatniej dekady. Obsadę dobrali znakomicie - każdy z aktorów ma "coś" do powiedzenia i nawet tak epizodyczne role jak chociażby Pawła Deląga są przekomiczne ("-Nie będziesz dzwoniła z mojej komóry do swoich byłych fagasów bejbe"). Pierwsze skrzypce gra Maciej Stuhr do spółki z duetem Pazura-Zbrojewicz (Fred i Grucha). Fabuła jest nieco zakręcona i komplikuje się jeszcze bardziej kiedy Bogu ducha winny student Kuba przychodzi odebrać posążek bożka postawiony pod zastaw pewnemu alfonsowi. Natyka się na dwóch gangsterów dobijających targu z synem miejscowego bossa (Łazuka w formie jak sprzed lat). Traf chce, że panowie sięgają po broń i powstaje małe zamieszanie...
O powodzeniu filmu poza trafionymi dialogami decydują również aktorzy, których zatrudniono tutaj w ilościach hurtowych (mam na myśli tych znanych i lubianych): Pazura, Zbrojewicz, Stuhr, Deląg, Milowicz, Łazuka, Mucha oraz w niewielkich rolach nawet ludzie show biznesu: były trener piłkarski Janusz Wójcik, piłkarz Żmuda, satyryk Mleczko, piosenkarz Kuba Sienkiewicz...Trzeba jednak przyznać, że ich rozmowy są wymuszone i nijak pasują do całości. Jedyny powód to pewnie pokazanie kogoś znajomego na ekranie. "O popatrz, nawet Wójcik jest!" - zapewne kilku krzyknęło, ale to samo można wygłosić podczas oglądania Wiadomości. Niemniej chłopaki na filmie też zapłaczą, tyle że ze śmiechu.
|