| Obsada: |
Martin Lawrence, Marsha Thomason, Tom Wilkinson
|
Podróż w czasie to temat stary jak świat - ileż to postaci przenosiło się w różne epoki naszej historii? Teraz przyszła kolej na czarnoskórego Martina Lawrence'a, komika zabawnego jak chomik w kołowrotku, który wizytując park rozrywki wystylizowany na Średniowiecze sam w owe czasy się przenosi. A co go czeka po drugiej stronie? Starodawna Anglia, król którego lud chce obalić, piękna służąca do zakochania i mit o Czarnym Rycerzu, postrachu miejscowych (coś jak nasz Zawisza Czarny tylko w wersji błazna). Z tego misz maszu wychodzi kilka zabawnych sytuacji, co niekoniecznie jest zasługą komika (jestem pewien, że Eddie Murphy wypadłby o jedną epokę lepiej). Murzyn wzięty wpierw za Maura, potem za francuskiego posłańca wkrada się na dworskie salony, szpanuje swoim slangiem i udaje królewskiego błazna. Zbliża się przewrót mający na celu przywrócenie tronu dawnej królowej - czy wobec tego legendarny Czarny Rycerz okaże się naprawdę czarny?
Ciemno to widzę obserwując naukę futbolu amerykańskiego jako rzekomo nowego stylu walki. Zabawniej prezentują się jednak średniowieczni rycerze przeniesieni do teraźniejszości - patrz "Goście w Ameryce"
|