| Głosy: |
Dan Castellaneta, Julie Kavner, Nancy Cartwright, Hank Azaria, Harry Shearer, Joe Mantegna
|
Początek jest genialny. Codzienne życie mieszkańców Sprigfield a wśród nich pokręconej rodzinki Simpsonów to ubaw po pachy. Nie żeby każdy robił z siebie klowna, ale strzelają prosto z mostu: dosadnie, ostro, czasem kontrowersyjnie ale z tego właśnie słynie kultowa amerykańska kreskówka. Od pierwszych chwil co mniej odporni spadną z krzesła zwłaszcza po świetnym polskim dubbingu. Jak będzie krzyczą już podczas koncertu Green Day, gdy jeden z muzyków prosi o minutę uwagi aby mógł coś powiedzieć o ochronie środowiska. Tłum milknie a następnie zaczyna rzucać w zespół czym popadnie. Po czym jeden z widzów dodaje: „Ekologia to ściema!”. Twórcy zaserwowali nam kilka wybornych parodii filmowych m.in. „Titanica” i „Niewygodnej prawdy”. Poziom humoru w pierwszej części filmu jest na tyle skondensowany, że można by nim obdarzyć kilka słabszych animacji. Mówię o częściach gdyż mam wrażenie, że mniej więcej w połowie filmu cała para która poszła w gwizdek jakby ulotniła się. Do tego czasu Homer Simpson narobi sobie wrogów w całym miasteczku wylewając nieczystości po ukochanej śwince do okolicznego jeziora. Zatrucie środowiska zmusi rząd na czele z prezydentem Schwarzeneggerem do odcięcia Springfield od reszty Stanów szklaną kopułą. Zamknięci w puszce Pandory ludzie podążą do Simpsonów w celu oficjalnego linczu. Zaproszenie nie zostanie przyjęte gdyż rodzinka w ostatniej chwili ucieknie spod kopuły udając się na odpoczynek na Alaskę.
Przez dobre 40 minut uśmiałem się jak nigdy. Muszę przyznać, że nawet „Shrek Trzeci” nie rozbawił mnie w takim stopniu jak staromodna rysowana animacja. A właśnie już zwiastun filmu zapowiada, że pośród wszechobecnych animacji komputerowych Simpsonowie zawitają na duże ekrany w starym stylu. Udało im się bezapelacyjnie. Najzabawniejsza moim zdaniem animacja tego filmowego lata. Chociaż przyznam się nie widziałem w telewizji ani jednej kreskówki z cyklu to po filmowej emisji z ciekawości i pragnienia rozrywki postaram się nadrobić zaległości. Prace nad filmem kinowym trwały wieki, przypominają dziś drogę przez mękę. Wytwórnia 20th Century Fox już w roku 1997 zarejestrowała w Internecie witrynę simpsonsmovie.com, jak widać dużo wody w Wiśle upłynęło zanim projekt osiągnął status kompletny. Prace nad scenariuszem zaczęto w 2003 i do finalnej wersji powstało około 150 wersji roboczych skryptu. Ile pary poszło w gwizdek na promocję filmu można tylko w Polsce pomarzyć. Na miesiąc przed premierą 12 sklepów sieci „7-Eleven” w Stanach (odpowiednik McDonalds) zmieniło nazwy swych produktów w menu na te serwowane w kreskówce. Natomiast w Wielkiej Brytanii w miasteczku Cerne Abbas na pobliskim wzgórzu pojawiło się 55-metrowe „malowidło” przedstawiające Homera z donutem. O podobnych przypadkach w Polsce nie słyszałem, choć zapewne maniaków żółtych ludzików u nas nie brakuje. Marketing się udał, gdyż na starcie film zwrócił koszty produkcji w kwocie 75 mln dolarów, ostatecznie kasując w samych Stanach pokaźne 180 milionów.
|