| Obsada: |
Nicolas Cage, Julianne Moore, Jessica Biel, Thomas Kretschmann, Peter Falk
|
Cris (Cage) posiada niezwykły dar przewidywania przyszłości. Zdolność ta ogranicza się tylko do dwóch minut wprzód i dotyczy jedynie jego losów. Wyjątek stanowi wizja dziewczyny (Biel), którą ma kiedyś spotkać w przydrożnym barze. Zna dokładną godzinę, ale nie wie kiedy to nastąpi toteż każdego dnia o wskazanym czasie wysiaduje przy barze czekając na wypełnienie przeznaczenia. Kiedy nadejdzie ta chwila sprawy nieco się skomplikują. Na karku Crisa będzie wyjątkowo nieustępliwa agentka FBI (Moore), która pragnie wykorzystać niecodzienny dar bohatera do pojmania terrorystów, w których posiadaniu jest bomba jądrowa. Kto komu przyjdzie z pomocą i czy przyszłość można zmienić?
Nieco z obawą oczekiwałem kolejnej adaptacji książki Philipa K. Dicka (luźno związane z nowelą „Złoty człowiek”). Zwłaszcza jeśli za kamerą stanął Lee Tamahori, który z ostatniego Bonda „Śmierć nadejdzie jutro” zrobił fantastyczną przygodę dla dziesięciolatków. Nie sposób mu odmówić sprawnej ręki do kina akcji, ale puszczanie wodzy fantazji poprzez tworzenie nierealnych i śmiesznych popisów kaskaderskich to przesada. Tym bardziej odetchnąłem z ulgą gdy po zakończeniu emisji okazało się, że film jest naprawdę dobry, bez przesadnych fajerwerków, nie pozbawiony chwil zadumy. „Next” ma coś więcej niż efekciarska „Zapłata” Johna Woo, poprzednia próba ekranizacji Dicka. Cage choć nie obdarzony urodą Afflecka potrafi zagrać na dobrym poziomie, bez cukierkowych uśmiechów za to z powagą jaka przystoi scenariuszowej postaci. Bohater jest bowiem zmęczony swym darem, skazany na ustawiane pokazy magiczne w Las Vegas nie wychyla się ze swymi możliwościami. Wraz ze swym kolegą – twardo stąpający po ziemi Peter Falk – wiedzie spokojne życie oczekując jedynie na kobietę ze snu, Afrodytę obliczem przypominającą Jessicę Biel. Jedyne uwagi jakie mogę mieć do filmu to nazbyt sztuczne efekty specjalne: spadające kloce drzewa czy auto przemykające przed pociągiem bardziej pasują animacją do gier komputerowych. Rażą sztucznością przez co drażnią oko nawet mniej spostrzegawczego widza. Ale to nieliczne wpadki nie odbierające przyjemności z oglądania. Nie zmienia tego nawet finansowa klapa (zarobek 17 mln przy budżecie 70 mln) i wyjątkowo irytująca fryzura Cage’a.
|