Sandra Bullock, Julian McMahon, Shyann McClure, Nia Long
Ocena:
RECENZJA:
Moje przeczucie zawiodło tym razem nie ostrzegając mnie przed nadciągającą katastrofą. Pociąg do nikąd z maszynistką Sandrą Bullock właśnie wjeżdża na stację Porażka przy peronie jeden. Wysiadającym pasażerom prosimy podać coś dla otrzeźwienia i przebudzenia po sennym koszmarze jaki im zaserwowano. Za bezpowrotną utratę półtorej godziny z ich życia koleje nie odpowiadają. Wyobrażacie sobie taką sytuację? To teraz pomyślcie nad tym jak powstaje scenariusz. Akcję zamykamy w jednym tygodniu, rozpisujemy na poszczególne dni każdy przeważnie rozpoczynając przebudzeniem w łóżku a kończąc powrotem do niego głównej bohaterki. Kiedy mamy siedem klocków od poniedziałku do niedzieli rozrzucamy je na stole i umiejętnie mieszamy – coś na kształt popularnej gry w „świnię”. Następnie zbieramy wszystko do kupy i kręcimy film zgodnie z tym co się ułożyło. Gotowe: efekt końcowy powala na kolana (z rozpaczy). Niby bez ładu i składu, bez jakiegokolwiek sensu logicznego, ale co tam – powie się że tak ma być, może ludzie doszukają się głębszego zamysłu reżysera i scenarzysty. Tylko o co chodzi w tym całym zamieszaniu? Spróbuję wyjaśnić, choć mogę się zagubić w pewnym momencie.
Linda (Bullock) u boku męża i dwójki dzieci wiedzie przeciętne życie amerykańskiej rodziny. Wstaje sobie z łóżeczka, opiekuje się córkami aż tu do drzwi puka policjant z wiadomością, że mąż miał śmiertelny wypadek samochodowy. Kobieta nie do końca wierzy bo chwilę wcześniej odsłuchiwała wiadomość z automatycznej sekretarki, gdzie tenże przyznawał się do nieudolnej zdrady i wracał do domu. No nic, przyjmuje informację jak przystało na Schwarzeneggera bez krzty emocji, rasowy twardziel w damskim wydaniu. Zbiera się rodzina i znajomi, rozpoczynają się przygotowania do pogrzebu, bohaterka idzie spać i... budzi się w dniu gdy mąż niczego sobie hasa po mieszkaniu. Co jest grane myśli Sandra? Czy tak było w scenariuszu, uśmiercili go a on powrócił do świata żywych? A może to jest sen (obraz na szaro, aby nawet śpiący widz zauważył że coś jest nie tak)? Zaraz zaraz, na pewno zapomniała wziąć tabletek, które przepisał psychiatra! Po męczącym i dziwnym dniu idziemy spać. Kiedy poranny brzask zawita do pokoju sytuacja wraca do „normalności” – mąż faktycznie umarł, szykujemy się do pochówku. A może coś jest nie tak? Jeśli myślisz że Sandrę wciągnął Matrix to nie tędy droga! Nadszedł czas abyśmy przypomnieli sobie o grze w „świnię” i greckiej genezie wszechświata: na początku był chaos. Teraz dodajmy coś od scenarzysty: potem chaos się powiększał.
Epoka Bullock dobiegła końca wraz z ostatnią komedią romantyczną w jakiej zagrała. Od tego momentu próbując zmienić swoje emploi szuka szansy w innych gatunkach, bez większego sukcesu (patrz przypadek Meg Ryan). Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym... Film jest zwyczajnie nudny i strasznie męczący. I nie chodzi o skupienie na fabule, gdyż w przeciwnym wypadku grozi to utratą kontaktu z wydarzeniami – to po prostu nie jest „Pulp Fiction” gdzie celowe tasowanie chronologią było udane i miało sens. Gdzie tam „Przeczuciu” do „Memento” opowiadanego od tyłu z doskonałym skutkiem! Film Mennan Yapo to nieudolna próba zaskoczenia widza tematem i aktorką – oboje nadają się na półkę z napisem „ale to już było i nie wróci więcej”.
KOMENTARZE: (1)
1. Napisał(a) danuta, dnia 31-03-2008 14:08 niczego z tego filmu nie zrozumiałeś
Napisz Komentarz
Proszę utrzymaj temat komentarza związany z przedmiotem artykułu. Publikowane treści nie mogą być wulgarne, rasistowskie, niezgodne z zasadami ogólno pojętych norm kultury, spamerskie itp. Administrator zastrzega sobie prawo do usunięcia bez powiadomienia komentarzy łamiących te zasady.