| Obsada: |
Claire Danes, Toni Collette, Vanessa Redgrave, Patrick Wilson, Hugh Dancy, Natasha Richardson, Dame Eileen Atkins, Mamie Gummer, Ebon Moss-Bachrach, Glenn Close, Meryl Streep
|
„Wieczór” to adaptacja prozy Susan Minot (pisarka jest współautorką scenariusza do filmu razem z Michaelem Cunninghamem, którego powieść z kolei posłużyła twórcom „Godzin”), poetyckie, chwilami baśniowe, a czasami bardzo dotkliwe rozliczenie z życiem. Film rozgrywa się na dwóch płaszczyznach – jedną są ostatnie chwile z życia Ann Young, które spędza w otoczeniu swych dwóch dorosłych córek, a drugą – niespełniona miłość i związane z nią dramaty. Właściwie chodzi tu o jeden wieczór, który naznaczył całe późniejsze życie bohaterki.
Ann mając 20 lat zakochała się w przystojnym lekarzu imieniem Harris. Bohaterowie tworzą ciekawy układ – Ann kocha się w Harrisie, a on w niej – do młodego lekarza słabość mają również Buddy i jego siostra Lila. Lilę poznajemy w przededniu ślubu z mężczyzną, który ma zadatki na dobrego męża, ale dziewczyna nie czuje do niego nawet połowy tego, co do Harrisa. Buddy jednocześnie kocha się od lat w Ann. Nieco skomplikowane, ale przecież możliwe w prawdziwym życiu. Na łożu śmierci Ann próbuje pogodzić się z tym, co stało się kilkadziesiąt lat temu i po raz pierwszy wyjawia swe tajemnice przed córkami. Nie do końca wiadomo jednak, ile w jej opowieściach jest prawdy, a ile urojeń wywołanych działaniem silnych leków uśmierzających ból. Nie o prawdę czy fakt jednak tu chodzi. Wspomnienia Ann, a dokładnie to, jak w ostatecznym rozrachunku je ocenia, pozwalają jej córkom spojrzeć z innej perspektywy na własne życie i wyzwania, które przed nimi stoją.
Czym jest szczęście, czym kierować się w życiu, czy można iść na kompromis z własnym sercem, czy ambicje, marzenia są najważniejsze – o tym jest „Wieczór”. Film bez wątpienia zmusza do refleksji nad utartymi odpowiedziami na te pytania. Bajkowo – fantastyczne wstawki i wypowiadane przez bohaterki kwestie o sensie życia chwilami brzmią naprawdę zadziwiająco i psuję harmonijną, płynną narrację. Agonia Ann trwa najwyraźniej na tyle długo, że jej córki pogodziły się z odejściem matki. Starsza Constance - w przeciwieństwie do siostry Niny – jest kobietą sukcesu, która godzi karierę zawodową z udanym życiem rodzinnym. Obie towarzyszą matce w jej ostatnich chwilach i są świadkami wypowiedzianych przez nią, niezrozumiałych, wyrwanych z kontekstu zdań. Tymczasem Ann powraca w snach i wspomnieniach do wydarzeń sprzed czterdziestu lat, gdy uczestniczyła w ślubie najlepszej przyjaciółki Lily i poznawała Harrisa, lekarza, syna służącej.
Myślę, że „Wieczór” jest filmem, w którym zakochasz się od pierwszego „obejrzenia” i będziesz go wciąż oglądać i odkrywać na nowo. Film pełen jest niedomówień, które należy zaliczyć reżyserowi na plus. Dzięki temu „Wieczór”, choć nie jest dziełem porywającym, skłania widza do zastanowienia się nad swoim życiem. Błędy popełnione w młodości dają o sobie znać, gdy leżymy na łożu śmierci. Jednak wówczas mogą okazać się nie tyle pomyłką, co pamiętnym epizodem z życia.
|