| Obsada: |
Vincent Cassel, Tcheky Karyo, Monica Bellucci
|
|
Bezwzględny złodziej Doberman (Cassel) i jego zdegenerowana banda sieją postrach w mieście. Ich ujęciem ma się zająć równie psychiczny policjant Cristini (Karyo). Choć zapowiadało się na kino a la Besson to wyszły z tego przeterminowane żabie udka. Nieprawdopodobieństwo wielu scen, barak jakiegokolwiek sensu w scenariuszu - o czym świadczą idiotyczne dialogi i wszechobecny chaos. Bajeranckie efekty nijak się mają do poziomu artystycznego. Postacie są sztuczne, drętwe, zupełnie niepodobne do nazwisk które je grają - jakby nie było utalentowanych aktorów Cassell, Karyo, Bellucci. Hałas i bezsensowna przemoc to jedyne co nam może zaoferować holenderski reżyser Jan Kouen. Ani to komedia, ani sensacja - najbardziej przypomina farsę. A jeśli dodać do tego Monicę Bellucci grającą niemowę to rysuje się litościwy obraz nędzy i rozpaczy. Jak widać kino francuskie potrafi też wyprodukować gniota, choć ostatnimi czasy miałem o nich prawie dobrą opinię. Groźnie brzmiący tytuł powinno się zmienić na "Ratlerek".
|