| Obsada: |
Sandra Bullock, Elizabeth Perkins, Viggo Mortensen, Steve Buscemi, Diane Ladd, Dominic West
|
Jeśli w obsadzie pojawia się Sandra Bullock to można się spodziewać romantycznej komedii albo czegoś w tym guście. Nie tym razem! "28 dni" ma trwać kuracja odwykowa Gwen, która po pijanemu zniszczyła siostrze wesele (wjechała limuzyną w dom). Kobiecie, która zaczyna dzień od butelki piwa trudno będzie przywyknąć do ścisłych reguł panujących w ośrodku dla uzależnionych. Otoczenie będzie jej wilkiem, ale jak to z Sandrą bywa po nieudolnych próbach w końcu przekona do siebie innych. I "jakoś" się ułoży...
Główny problem filmu - alkoholizm został potraktowany po macoszemu, przez co raz wygląda to na komedię przeradzającą się po chwili w dramat. Niewiele ciekawego z tego wynika poza nietypową rolą Bullock. Kiedy reżyserka próbuje zagłębić się w trudny skądinąd temat, zamiast rzeczowych wniosków gasi wątek dowcipem. Rozumiem, że po wypiciu kilku głębszych człowiekowi jest do śmiechu, ale nie o to chyba chodziło. W ferworze odwyku ginie gdzieś Viggo Mortensen, Elizabeth Perkins w roli siostry gra niewiele, a zawsze wspaniały Steve Buscemi nadzwyczaj poważny przydział dostał w filmie. W efekcie wszystko rozmyło się na boki (swoją drogą ciekawy pomysł z nieostrymi zdjęciami w momentach upojenia alkoholowego), a jedyne co pozostało po seansie to kac.
|