Trey Parker, Matt Stone, Kristen Miller, Daran Norris
Ocena:
RECENZJA:
Dzieło twórców kultowego serialu animowanego "South Park" utrzymane w podobnej absurdalno-wulgarnej konwencji. Kto jednak polubił tamtą bajkę ten będzie zachwycony również tym filmem. Bardzo trafnie wyśmiewa we wszystkich płaszczyznach (politycznej, filmowej, kulturalnej) amerykańską wizję stróża ogólnoświatowego pokoju. Z takim nastawieniem powstała formacja Team America będąca swoistą międzynarodową policją zwalczającą wszelkie przejawy terroryzmu. Już w pierwszych scenach obserwujemy Paryż i Bin Ladena knującego jakiś zamach. Aż tu nagle z nieba nadlatuje śmigłowiec obowiązkowo w barwach niebiesko-czerwonych z białymi gwiazdami (aby nie było wątpliwości kto jest Wybawcą) zrzucający desant w postaci najlepiej wyszkolonych komandosów - Ci w bezpardonowy sposób rozprawią się z terrorystami. Ale wróg nie śpi. Po zakończonej sukcesem misji rozpocznie się następna - tym razem w plenerach egipskich piramid. Kolejne akcje dowodzą jednego: północnokoreański dyktator Kim Dzong Il pragnie zdetonować setki głowic nuklearnych na całym świecie wywołując chaos i zniszczenie. Przeciwstawić się mu może jedynie Team America z pomocą pewnego aktora będącego wybrańcem (losu albo Matrixa jak kto woli).
Wszystko naprawdę ciekawie się prezentuje, a pragnę dodać iż tytułowi bohaterowie to plastikowe marionetki w stylu Barbie i Kena (użyto dwóch rodzajów "lalek" męskiego i żeńskiego modyfikując jedynie postaciom głowy, poza Kimem który jest mniejszy od reszty). Arena światowa jest zaś jedną wielką makietą, na tyle wiarygodną że zapominamy o sztuczności naszych herosów a wczuwamy się w prawdziwy film przygodowo-sensacyjny. Oj dzieje się tu dużo począwszy od wyśmiewania się z Amerykańskiej Gildii Aktorów (pod wodzą Aleca Baldwina) a przy okazji wizerunków hollywoodzkich gwiazd, przezabawnych scenek ze znanych produkcji filmowych, kilku bardzo złych facetów z Kimem na czele, dorzućmy garść przebojowych piosenek i samych bohaterów perfekcyjnie naśladujących żywe osoby. Ciekaw jestem czy ta cała rzesza postaci rozrywki obraziła się na twórców, czy też przyjęła parodię jak przystało na profesjonalistów? Być może Trey Parker przewidział podobny rozwój sytuacji, gdyż podczas pokazu w San Diego pojawiła się taka oto czołówka: "Alec Baldwin, George Clooney, Janeane Garofalo, Susan Sarandon, Tim Robbins, Sean Penn, Michael Moore, George W. Bush, John Kerry, Kim Dzong Il... będą nienawidzić tego filmu!". Faktycznie nie zostawiono na nich suchej nitki, ale też w żadnym innym wcześniejszym filmie nie uraczymy takiej masowej zniewagi (humorystycznej rzecz jasna) jak tutaj. Dialogi to kolejna mocna strona świadcząca o genialnej wenie twórczej autorów. Ten długi wywód o swoistej symbiozie pewnych części ciała (wygłoszony wpierw przez gościa w barze a później Gary'ego) zasługuje na Nagrodę Nobla w dziedzinie biologii. "Team America" to jeden z tych filmów, które uznasz za perełkę albo dno. Kwestia gustu i poczucia humoru.
Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł
Napisz Komentarz
Proszę utrzymaj temat komentarza związany z przedmiotem artykułu. Publikowane treści nie mogą być wulgarne, rasistowskie, niezgodne z zasadami ogólno pojętych norm kultury, spamerskie itp. Administrator zastrzega sobie prawo do usunięcia bez powiadomienia komentarzy łamiących te zasady.