| Obsada: |
Chris O'Donnell, Izabella Scorupco, Bill Paxton, Scott Glenn, Nicholas Lea
|
Fabułę można streścić w dwóch zdaniach co też uczynię: zachłanny i bogaty alpinista pragnie zdobyć K-2 biorąc ze sobą sprawdzoną ekipę. Nie pójdzie jak należy, więc na pomoc wyruszy druga ekipa, której przewodzi brat jednej z zaginionych.
Wspinaczce towarzyszą typowe górskie atrakcje: lawiny, obsunięcia, brawura, nieprawdopodobne wyczyny... i na tych ostatnich chciałbym się skupić. Zrealizowane jak rasowe kino akcji "Granice wytrzymałości" mają wszelkie oznaki przeboju poza jednym - nieprawdopodobieństwem. Wspinaczka z nitrogliceryną w plecaku, obsunięcia alpinistów których ratują w ostatniej chwili czekany, scena z helikopterem czy apogeum głupoty: skok Petera nad kilkumetrową przepaścią zakończony wbiciem zabezpieczeń i utrzymaniem się na stromej ścianie skłaniają do zastanowienia się nad logiką wydarzeń. Od kina akcji nie wymaga się zbytniego sensu jednak w tym wypadku jego brak jest nad wyraz widoczny. Równie dobrze można by wysłać po zaginionych Supermena i też byłoby na co popatrzeć. Nie wiedziałem też, że na ośmiotysięczniku z ust nie wydobywa się para... Reżyser bardzo dobrego "Golden eye" chyba na tej wysokości stracił kontakt z ziemią przez co puścił wodze fantazji. Z Bonda została tylko Scorupco ale dialogi w filmie ma skromne. Efekciarskie, nie efektowne "Granice..." można dwojako rozumieć: granicę dla oglądającego i oglądanych.
|