| Obsada: |
Jay Hernandez, Derek Richardson, Eythor Gudjonsson, Barbara Nedeljakova
|
|
Reklamowany jako rekomendacja Quentina Tarantino w rzeczywistości nie ma nic wspólnego z jego geniuszem. Choć jest on jednym z współproducentów to można mu wybaczyć inwestycję - nawet najwięksi się mylą. Grupa młodzieńców wyrusza do Bratysławy w poszukiwaniu miłosnych uniesień. Na miejscu w tytułowym Hostelu zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Ktoś znika, jest niemiłosiernie torturowany w jakiś opuszczonych blokowiskach. Kto i dlaczego to robi? Nie ważne, celem twórcy było najwyraźniej pokazanie symfonii makabry z wyrywanymi oczodołami i resztą paskudztw podobnego rodzaju. Piszę paskudztw, bo choć nie mam uprzedzeń do pokazywania makabry to jej epatowanie tylko na zasadzie przemoc dla przemocy jest bezsensowna. Zważywszy na resztę nieścisłości - Słowacja to według twórców trzeci świat, gdzie dzieci na każdym rogu trudnią się rozbojami, miasta wyglądają jak żywcem wyjęte z opowieści o Transylwanii, a za przysłowiowego dolara można kupić pół państwa - krwawa opera Eli Rotha to pospolita kupa śmieci.
|