Tom Hanks, Audrey Tautou, Ian McKellen, Jean Reno, Paul Bettany, Alfred Molina, Jürgen Prochnow
Ocena:
RECENZJA:
Jak przenieść na ekran książkowy bestseller aby powtórzył sukces oryginału? To problem nr 1 ale jest jeszcze, nawet poważniejszy problem nr 2 – kontrowersyjna tematyka powieści. Ostatnią taką burzliwą międzynarodową dyskusję pamiętam przy okazji premiery „Pasji” Gibsona choć jej skala była o niebo mniejsza. Tak to jest jeśli pisarz Dan Brown inteligentnie wplótł wątki chrześcijańskie – Święty Graal, Maria Magdalena, Templariusze, Sobór Nicejski, Opus Dei – w przygodowy thriller z intrygującą twórczością Leonarda Da Vinci w tle. W roli współczesnego Indiany Jonesa, specjalisty od symboliki Roberta Langdona obsadził Toma Hanksa, który aktorem jest bardzo dobrym ale niekoniecznie w tym wcieleniu. Jego partnerkę natomiast zagrała Francuzka Audrey Tattou – zresztą zgodnie z kartami powieści – i wkomponowała się w agentkę Sophie Noveau znakomicie. Gdy wspomnę jeszcze kilka światowych nazwisk: Jean Reno, Ian McKellen, Jurgen Prochnow, Alfred Molina to dla samej obsady i tematyki można by się skusić na seans. Dodając wszechobecne w mediach zamieszanie nie sposób przejść obok filmu bez wzruszenia, którąkolwiek stronę by się konfliktu poparło. Ale o co tyle zamieszania spyta ktoś? Już wyjaśniam.
Czasy współczesne, muzeum w Luwrze, zabójstwo tutejszego kustosza. Ofiara przed śmiercią pozostawiła trop wiodący do mordercy oraz jednej z najbardziej skrywanych przez Kościół tajemnic. Na miejsce przybywa spec od symboliki (Hanks), agentka wywiadu (Tattou) oraz dociekliwy inspektor policji Fache (Reno). Langdon wraz z Nouveau zanurzają się na własną rękę w zakamarki skrywanych w Luwrze tajemnic, które po śladach zostawionych na obrazach Leonarda Da Vinci prowadzą do grobu Marii Magdaleny, rzekomo żony Jezusa z Nazaretu. Ilość wątków wzrasta proporcjonalnie do pojawiających się grzybów po deszczu, po piętach depcze im francuska policja, ascetyczny do bólu zabójca Sylas oraz wysłannicy prałatury Watykanu – Opus Dei (jego przedstawiciele ostro odcinali się od praktyk ukazanych w książce, podobnie zresztą Watykan na wspomnienie domysłów o Marii Magdaleny czy Świętej Inkwizycji). Zanim dotrą do zaskakującego jak sama książka finału, po drodze przyjdzie nam się dowiedzieć m.in. jakie zagadki skrywa „Ostatnia Wieczerza” Da Vinciego, jakie znane osobistości w historii świata należały do Zakonu Syjonu i czym on właściwie jest, poznamy kulisy powstania Templariuszy oraz wiele innych.
Książkę czyta się znakomicie pochłaniając strony w mgnieniu oka. Przeczytałem ją z zapartym tchem jeszcze przed kinową premierą i byłem zachwycony: fabułą, tematyką, sposobem opowiadania i nieustającym napięciem. Film traci jedną trzecią uroku pierwowzoru, choć i tak jest udany. Na plus poza uchwyceniem ducha powieści należy uznać znakomite zdjęcia idealnie podkreślające nastrój. Ekipa filmowa dostała pozwolenie francuskiego Ministerstwa Kultury na kręcenie nocą w Luwrze, czego nie można powiedzieć o władzach brytyjskich zabraniających zdjęć w Opactwie Westminister. Aktorsko poza Hanksem, który ewidentnie mi nie leży w tej roli (konkurentami byli m.in. Bill Paxton, Russell Crowe, Ralph Fiennes, Hugh Jackman – i najlepsze na koniec: George Clooney), pozostali spisali się na miarę własnych umiejętności. A ponieważ to bardzo dobrzy aktorzy więc jest na co popatrzeć (trupioblady Sylas faktycznie pasuje jak ulał do opisu jaki pamiętam). Dla takich jak ta produkcji należałoby wymyślić osobny gatunek - sacrum-fiction, aby protestujący zrozumieli, że fabuła jest wymysłem pisarza a wszelkie niesamowite rewelacje są po części domysłami. Po części gdyż w każdej historii jest ziarnko prawdy, ile tych ziaren zawarł Brown niech pozostanie w gestii dociekliwości czytelników. Dla przykładu podam obraz „Ostatniej Wieczerzy” – jaki jest każdy może zobaczyć. Dlaczego widać na nim to (nie pozbawiając przyjemności tych którzy nie znają książki, ani filmu), co jakby nie patrzeć przeczy naszym wyobrażeniom? Co się tyczy tajemnic Watykanu to nie od dziś wiadomo, że światło dzienne znajduje część prawdy. Każdy medal ma dwie strony – zainteresowanych spiskową teorią dziejów odsyłam do wcześniejszej książki Browna „Anioły i Demony” akcją osadzoną w trakcie watykańskiego konklawe. Z bardziej namacalnych tajemnic proponuję choćby lekturę o „bankierze Watykanu” czy trzeciej tajemnicy fatimskiej – ujawniona kilka lat temu przez Jana Pawła II podobno traktuje o zamachu na jego życie. Zamach miał miejsce ponad 20 lat temu więc czemu stanowiło (stanowi?) to taką tajemnicę przez tyle lat? Kościół miał i zapewne będzie miał swoje mroczne karty historii – Święta Inkwizycja, za którą prosił o wybaczenie sam papież lub z ubiegłego stulecia - śmierć papieża Jana Pawła I, rzekomo otrutego. Można wierzyć lub nie, co nie zmienia faktu iż film wart jest poznania. Choćby dla wyrobienia sobie o nim zdania, wszak aby coś oceniać należy wpierw znać. Ja z niecierpliwością wyczekuję ekranizacji „Aniołów i Demonów” zapowiedzianej na rok 2008.
Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł
Napisz Komentarz
Proszę utrzymaj temat komentarza związany z przedmiotem artykułu. Publikowane treści nie mogą być wulgarne, rasistowskie, niezgodne z zasadami ogólno pojętych norm kultury, spamerskie itp. Administrator zastrzega sobie prawo do usunięcia bez powiadomienia komentarzy łamiących te zasady.